Z przymrużeniem oka

WZP w Poznaniu w 1977 roku zlecił mi przeprowadzenie kilkunastu spotkań z niewielką grupą niezrzeszonych początkujących czy kandydujących do „pszczelarzenia”. Dla mnie spotkania były bardzo przyjemne – uczestnicy wiedzieli czego chcą, byli bardzo aktywni. Dla oszczędności czasu przeznaczonego na dyskusje obiecałem przygotowanie skryptu (24 strony), a Koledzy mający dostęp do powielaczy wykonali potrzebną liczbę egzemplarzy. Odpadła potrzeba sporządzania notatek. I tak padło na przykład hasło dziurkowania ramek za pomocą wielogłowej wiertarki, po miesiącu lekka, estetyczna wiertarka była gotowa. Jeden z kolegów znał tak zwaną złotą rączkę, sprawnego konstruktora, który „wczuł się w temat” … i gotowe. Warto zauważyć, że w tym czasie były w użyciu dziurkarki dźwigniowe jednoigłowe, rzadziej wieloigłowe. Kilka egzemplarzy zakupili indywidualnie pszczelarze w kraju jak również znalazły się w Siejniku, Olsztynie, Pszczelej Woli.
Może ktoś powie, że wspomnienie nie jest godne uwagi, ale… Po trzydziestu latach odwiedzam pasiekę nietuzinkowego pszczelarza na zaproszenie Kolegi. Wszędzie ład i porządek, w pracowni kątem oka widzę beczkę – mieszadło do syropu.
Kolega jednak z uśmiechem zwraca mi uwagę na stertę worków z wyciętym suszem przeznaczonym do wytopu w późniejszym czasie – przypomniał, iż ten sposób postępowania zapamiętał ze spotkań przed laty. Przyjemne, ale równocześnie przykre dla mnie – nie pamiętałem Kolegi z tamtego czasu.
Z przymrużeniem oka… Nie pod wszystkim, co wówczas napisałem, chciałbym się dzisiaj podpisać, ale pod sformułowaniami:
„…pszczelarz z przeciętną wiedzą obywatelską jest w pojedynkę bezradny. Trzeba więc uciekać się do aktywnej i faktycznej pomocy Związku… Ale … do Związku udajemy się bardzo często dopiero wówczas, gdy dzieje się nam krzywda.”
– podpisuje się oburącz!
Uwaga związek = PZP