Moje wytapianie wosku

W pierwszych latach pszczelarzenia do wytapiania wosku służył emaliowany garnek, woreczek lniany i prymitywna prasa drewniana (wykorzystana praska introligatorska). Następnie kilkanaście lat używałem parownika do ziemniaków odpowiednio przerobionego. Pozostałe zboiny sprzedawałem do Zakładu Produkcyjnego OSP Poznań w Miłosławiu.
W 1971 r. Zakład odmówił przyjęcia większej partii zboin z powodu pleśni. W tymże roku otrzymałem topiarkę typu Tomer, wykonaną z wykorzystaniem garnka aluminiowego produkcji p. Tomaszewskiego.
Dużym nakładem pracy przetopiłem ponad 200 kg spleśniałych zboin uzyskując około

50 kg ładnego wosku. Zboiny po „Tomerze” bez kłopotu sprzedałem w Miłosławiu. Dla ścisłości: w krótkim czasie Zakład zaprzestał skupowania zboin po tejże topiarce. Po publikacji w „Pszelarstwie” prezes OSP – p. Wacław Poterek miał do mnie istotne pretensje. Ta pierwsza tomerowska topiarka trafiła następnie do Zakładu Pszczelnictwa WSR w Olsztynie – kontakt „pszczelarski” z prof. Bobrzeckim. Udało mi się załapać na topiarkę mieszczącą woszczynę z ramki wielkopolskiej, wyprodukowaną w zakładzie p. Kuszczaka z Tuczna. W stosunku do apipolowskiej było to znaczne udogodnienie.
Wadę topiarki stanowił pojemnik na susz – masywny, ale wykonany z materiału stalowego, otrzymany wosk był ciemny. Kolejną topiarkę tegoż typu nabyłem z zakładu p. Janczury (Kraków), użytkuję nadal.
Ostatnią nabytą topiarką jest „Urządzenie do wytopu wosku”. Wykonanie bardzo ładne, ale nie jest czymś nowym i nie stanowi rewelacji w stosunku np. do parownika ziemniaków. Wytop wosku z jasnych plastrów jest łatwy, można „przerobić” stosunkowo szybko większą ilość, ale w tym przypadku dobrze spisywały się dotychczas używane urządzenia. Problem zaczyna się przy przetopie plastrów starszych oraz z pyłkiem. Urządzenie nie uwzględnia zupełnie oszczędności energii – duże powierzchnie bez izolacji – wymiary kosza na susz mają się nijak do stosowanych ramek.
Nie nadaje się do wytopu bez wycinania suszu, czy ramek z czerwiem trutowym, co w przypadku stosowania drutu nierdzewnego jest znacznym ułatwieniem. Przed pół wiekiem spotykamy opis urządzenia tego typu: skrzynia-termos na ramki stosowane w pasiece, luźno zawieszane, druty oszczędzone – para doprowadzana wężem z dowolnej wytwornicy. Karygodnym w „Opisie działania” jest treść p. 9 „Po zakończeniu procesu wyłączyć palnik i zakręcić butlę z gazem” i nie koresponduje z instrukcją użytkowania pieca (taboretu gazowego). Wysokość nóżek nie dostosowana do wysokości urządzenia grzewczego. Brak danych o sprawności urządzenia, ile wosku pozostaje w zboinach. Brak informacji odnośnie miejsca pracy urządzenia (piwnica, mieszkanie itp.) W sumie sprzęt ładny, ale nic nowego i do tego bubel.
2.15 - Bryły wosku na wózku

2.15 - Bryły wsoku przy aucie