Migawka z Kongresu Apimondii w Warszawie, 1987 r.

W dniach Kongresu w plenerze było sporo drobnych ekspozycji polskich pszczelarzy. Zapamiętałem szczególnie stoisko kol. Henryka Siódmiaka z Torunia. Kolega prezentował nietypowe ule wykonane z drewna, ładne dla oka. Rozmowy z pszczelarzami dotyczyły sposobu gospodarki, w tym gospodarki plastrami i to one zaskakiwały odwiedzających oryginalnością. Kolega nie przechowuje starych, ciemnych plastrów. Ciemne plastry są kłopotliwe do przechowywania (motylica) oraz przyczyniają się do szerzenia chorób. Ramki po wyciętym suszu przeznacza do spalenia tu konsternacja, w owym czasie zakup tarcicy był problemem. W tym przypadku jednak kolega Siódmiak uznawał względy zdrowotne pszczół za ważniejsze, a z uśmiechem: piec c.o. aż huczy z radości. Do zimowli zostawia wyłącznie plastry co najwyżej dwukrotnie zaczerwione i to odbudowane w bieżącym sezonie. W takim postępowaniu Rozmówca widział ograniczenie zagrożenia chorobami swoich pszczół. Nic dodać, nic ująć. Warto zauważyć, iż kol. Śiódmiak był producentem węzy dla toruńskiej „Pasieki”