Nazewnictwo a rozpoznawanie lip

Lipy występują w tak zwanej strefie umiarkowanej tylko na północnej półkuli, liczbę gatunków szacuje się na 30~40. Łatwo ulegają krzyżowaniu i w związku z tym powstało oraz nadal powstaje wiele mieszańców.
Nazewnictwo, nie tylko dla laika, nastręcza często wiele nieporozumień, tym więcej, że na przestrzeni lat różni badacze i w różnym czasie nadawali swoje nazwy. Wystarczy zauważy, że stosowany indeks uniwersytetu w Oxfordzie w dziale lipy zawiera około 480 pozycji (1993r.), przy czym nie uwzględnia odmian. W naszym piśmiennictwie występowały mało mówiące nazwy, jak np.: lipa włochata, ciemnolistna, omszona itp. W literaturze fachowej przyjęte są nazwy łacińskie obwiązujące na cały świecie i tu nie powinno być pomyłek. Dla pszczelarza wystarczy nazwa zwyczajowo przyjęta i powszechnie stosowana.
Znacznie gorzej przedstawia się kwestia rozpoznawalności lip. Kilak gatunków przy nawet niewielkiej wprawie udaje się jednoznacznie zidentyfikować. Jednak większości – w szczególności mieszańców – nie można określić bez nowoczesnych metod badawczych a i u tu są trudności. Powstają zmyłki na różnych poziomach rozpoznawalności, szczególnie kłopotliwe w przypadku taksonów przyjętych do badań wydajności miodowej. Następnie badacze w opracowaniach przyjmują dane za wiarygodne co stanowi źródło nieporozumień, jak również podważa zaufanie do prowadzących badania. Oddzielnym problemem jest nazewnictwo lip stosowane przez szkółkarzy. W dwu przypadkach natknąłem się – według mojej wiedzy – na niewłaściwe określanie lipy kaukaskiej i to w renomowanych szkółkach. Przed laty otrzymałem ofertę sprzedaży lipy Olivera, opis był niezgodny z posiadanym egzemplarzem oraz z moja wiedzą. Po kolejnej rozmowie ze szkółkarzem otrzymałem wyjaśnieni: panie, za taką ją kupiłem.
Kwestię zmyłek w rozpoznawaniu lip można potraktować pobłażliwie np. w przypadku p. Górnickiej (Apteka natury). „Lipa szerokolistna zakwita w połowie lipca, drobnolistna dwa tygodnie wcześniej”. Dziwić się należy kol. S. Kaczamarkowi piszącemu negatywnie o lipie japońskiej, której nie widział na oczy. Redakcja „Pasieki” zamieszcza artykuł jako wiarygodny, a wystarczyło wziąć do ręki jedną z dostępnych książek o roślinności pszczelarskiej (Lipiński, Kołtowski, Pogorzelec). Nieporozumieniem jest zamieszczanie w „Pszczelarstwie” artykułu: Lipy w Polsce, autorstwa p. J. Łukaszewicza. Autor ma kłopot z rozpoznawalnością podstawowych lip krajowych. Redakcje czasopism nie odpowiadają za treść ogłoszeń, ale za treść artykułów – tak! Póki co słowo pisane jest w cenie, ma swoją trwałą wartość.
Cechą rozpoznawalności lip może być czas zakwitania danego taksonu, gdyż niezależnie od pogody i miejsca nasadzeń kolejność kwitnienia jest zawsze taka sama. Pomocnym dla rozpoznania posiadanego taksonu mogą być opracowania:

  • Owoce lip uprawianych w Polsce, Szymanowski 1956
  • Lipy uprawiane w Polsce. Praca inżynierska B. J. Szmit 2008.