Cena wygodnictwa i niechciejstwa

Od początku pszczelarzenia używałem próchna wierzbowego jako paliwa do podkurzacza, sporadycznie miękkiej płyty pilśniowej. Z początkiem lat osiemdziesiątych zacząłem używać huby brzozowej uznając, iż dym tejże jest dla mnie „zdrowszy”. W kolejnych latach zacząłem dodawać do podkurzacza resztki propolisu. Po ujawnieniu zagrożenia warrozą w kraju Swarzędzki Instytut (dr Marian Jeliński, laborantka Barbara Kostecka) przeprowadził w pasiece badanie. Czysto, Varroa destructor nieobecny! Wyniki produkcyjne w kolejnych latach nie sygnalizowały objawów choroby. Skuszony reklamą wprowadziłem „paliwko ekologiczne” Cudownie, podkurzacz rozpalony rano działał cały dzień. Przerwa w pracy – podkurzacz położony bokiem – po przerwie kilka poruszeń mieszka i działanie wznowione. Wygoda i jeszcze odpada uciążliwe wyszukiwanie huby. Po dwu sezonach stosowania pojawiają się pełzające pszczoły, na razie pojedyncze. Z początkiem trzeciego sezonu znacząco przybywa liczba pełzających pszczół na pasieczysku. Powrót do huby i dodawania propolisu, kolejne dwa sezony i zauważalna poprawa. Wygodnictwo i niechciejstwo okazało się nazbyt kosztowne.