Archiwa kategorii: Uncategorized

Cudze chwalicie …

Autoklaw Pyrkosza
W latach 70 byłem kilkukrotnie u p. Jana Pyrkosza w Częstochowie. Miałem przyjemność obejrzeć urządzenie do wytopu wosku pomysłu p. Jana, widziałem również urządzenie w czasie pracy. Był to autoklaw pojemości 200 – 300 litrów z zamontowanym siatkowym koszem – wirówką. Obsługa była bardzo prosta: pracownik kruszył plastry na posadzce depcząc je w swego rodzaju korycie (obramowaniu z desek) następnie szuflą zapełniał kosz. Włączenie prądu i przebieg wytopu sygnalizowały zegary. Następowało odkręcenie spustu i włącznie wirówki, wosk spływał do odpowiedniego pojemnika. Mankamentem urządzenia było wykonanie kosza z siatki miedzianej. Otrzymany wosk był ciemnawy. Wykonaną węzę pszczoły zagospodarowywały chętnie. Marzyłem o takim autoklawie, ale negocjowana cena nie zostawiała złudzeń. Według relacji p. Marii, małżonki, zakupem pomysłu i ewentualnym wykonaniem kilku egzemplarzy zainteresowani byli odwiedzający przedstawiciele Spółdzielni Ogrodniczo – Pszczelarskiej, cena wydała im się zbyt wysoka. Opuszczając pracownię wymieniali między sobą uwagi m. in.: to i tak będzie nasze, Pyrkosz jest już leciwy. Nie wiadomo mi co się stało z autoklawem po śmierci p. Jana. Tym więcej, iż był zamontowany w piwnicy pod sklepem, a w międzyczasie następowały przebudowy nie pozwalające na wydobycie w całości.
Warto zauważyć, że współpracujący duet A. Lankoff – J. Pyrkosz przed 1939 r. miał opracowany projekt urządzenia do odparowywania nadmiaru wodzy z miodu gryczanego pozyskiwanego w znacznych ilościach na Kresach Wschodnich. (Z bezpośredniej relacji p. Pyrkosza.)

Ogólnopolskie Dni Pszczelarza w Elblągu
Na towarzyszącej wystawie zainteresowanie wzbudzała odsklepiarka do ramek, jej pracę prezentuje konstruktor pan Sakłak. Decyzję podejmuję niemal natychmiast – kupuję. Pan Sakłak wykonał 3 prototypowe egzemplarze, cenę określił jako równowartość beczki miodu. Sprzeda, ale po zakończeniu imprezy. Udałem się do jednej z pobliskich pasiek, po powrocie nie było już wystawy. Nie odpuściłem, jeszcze tegoż roku odkupiłem odsklepikarkę pośrednio od kolegi Badeńskiego. Ręcznie wykonana przez Konstruktora: Instrukcja automatyki odsklepiarki do miodu.

Firma o wiekowej tradycji
Produkcję walców do wyrobu węzy zapoczątkował pan Antoni Lankoff przed 1920 rokiem we Lwowie. Człowiek przedsiębiorczy i z głową pełną pomysłów, które w znacznej mierze realizował. W latach trzydziestych osiedlił się w Kielcach podejmując współpracę z Janem Pyrkoszem w zakresie produkcji sprzętu pszczelarskiego. Sklep p. Pyrkosza mieścił się w Częstochowie naprzeciwko dworca kolejowego – funkcjonował jeszcze długie lata po 1945 roku.
Komplet walców zakupiłem około 1970 roku, ale już od p. Jana Lankoffa.
Firma funkcjonuje nadal, obecnie pod kierownictwem p. Stanisława Lankoffa, a więc już trzecie pokolenie! Asortyment produkcji znacznie poszerzony, nowatorski – na „naszą kieszeń” zbyt drogi. W Kijowie produkty firmy zostały zauważone.
Atawizm ujawnił się – Pan Stanisław nie odstaje od Dziadka Antoniego. Można i należy pogratulować!

Moje wytapianie wosku

W pierwszych latach pszczelarzenia do wytapiania wosku służył emaliowany garnek, woreczek lniany i prymitywna prasa drewniana (wykorzystana praska introligatorska). Następnie kilkanaście lat używałem parownika do ziemniaków odpowiednio przerobionego. Pozostałe zboiny sprzedawałem do Zakładu Produkcyjnego OSP Poznań w Miłosławiu.
W 1971 r. Zakład odmówił przyjęcia większej partii zboin z powodu pleśni. W tymże roku otrzymałem topiarkę typu Tomer, wykonaną z wykorzystaniem garnka aluminiowego produkcji p. Tomaszewskiego.
Dużym nakładem pracy przetopiłem ponad 200 kg spleśniałych zboin uzyskując około Czytaj dalej

Węza na podłożu siatki akumulatorowej

Na początku lat 70-tych drogą pośrednią otrzymałem do przetestowania kilkanaście arkuszy węzy wykonanej na podłożu siatki akumulatorowej. Według zamysłu tego typu węza miała ułatwić pracę przy wprawianiu w ramkę, przy wytopie wosku z plastrów, długotrwałe użytkowanie.

Pszczoły nie zaakceptowały pomysłu – zgryzały zaczątki komórek, odciągały tylko fragment plastra lub budowały „własny” jednostronnie związany z płytką.

Nie miałem kontaktu z pomysłodawcą przedsięwzięcia, jak i nie spotkałem się w późniejszym czasie z informacją o praktycznym wykorzystaniu.

Tu nie Wołyń!

W 1957 r. otrzymałem od p. Dobrosława Radomskiego małą próbkę węzy z wytłoczonymi zaczątkami ścianek o wysokości około 2~3 mm. Uznałem wówczas, że tego typu węza będzie dla pszczół korzystna. Napisałem czym prędzej zamówienie na kilka kilogramów, jako że były w tym czasie kłopoty z nabyciem węzy. Odpowiedź otrzymałem szybko, sygnowaną imieniem seniora – Edward. Pan Radomski wykona węzę wyłącznie Czytaj dalej

Co nieco o wosku

W przeszłości wosk był cennym pszczelim produktem, jego pozyskiwanie było dla pszczelarza opłacalne. Funkcjonował ustalony równoważnik wartościowy – 1 kg wosku równał się 3,5 kg miodu. Możliwości produkcyjne rodziny pszczelej określone są na 7,5 kg rocznie. W przeprowadzonych próbach na kilku rodzinach uzyskałem powyżej 5 kg. przy znacznym nakładzie pracy. Wraz z obniżeniem ceny wosku jego pozyskiwanie, poza konieczną wymianą plastrów i z odsklepiania stało się nieopłacalne. Aktualnie niewielkie ilości wosku po godziwej cenie może pszczelarz sprzedać na potrzeby Czytaj dalej

Rumuni do pszczół podeszli z głową

W 1970 roku grupa pszczelarzy poznańskich, prawdopodobnie niezadowolonych z prazy WZP, utworzyła Sekcję Pszczelarską Stowarzyszenia Inżynierów i Technologów Rolnictwa. Członkami sekcji byli pszczelarze z całej Wielkopolski pozostający nadal w strukturach PZP. Na zebrania zapraszani byli przedstawiciele Świata Nauki, również z Puław. W konkretnym przypadku prelegent przedstawiał sytuację w różnych krajach. Mówiąc o Rumunii stwierdził, że do spraw pszczelarstwa Czytaj dalej